...::: Studenckie Koło Przewodników Turystycznych w Gdańsku :::...

Wstęp

Bieszczady Wschodnie od bardzo dawna pociągały wszystkich tych, którzy ze szczytów Tarnicy, Halicza bądź Kińczyka Bukowskiego spoglądali na, majaczące w oddali wierzchołki gór i połacie połonin. Wszystko było przez lata w zasięgu ręki, ale dopiero od paru lat można tam pojechać i zobaczyć ten piękny zakątek Beskidów Wschodnich.

Pikuj wg. Kondrackiego jest najwyższym szczytem Bieszczadów (1406 m.n.p.m.). Leży on w głównym grzbiecie Karpat. Szczyt charakteryzuje się prostopadłymi ścianami od strony południowej. Różnica poziomów od doliny Zdeniowki do szczytu wynosi prawie 1000 m. Sam wierzchołek jest skalisty. Na nim znajduje się betonowy, czterokątny słup z przykręcona tablica poświeconą Iwanowi Franko. Obok niego stoi mały, ceglany, pewnie jeszcze przedwojenny słupek. W kierunku północno-zachodnim rozciąga się rozległa połonina dochodząca aż do Kińczyka Hnylskiego. Przez lata grzbiet ten był granicą pomiędzy Polską a Węgrami. Pikuj jest najbardziej wyróżniającym się wzniesieniem na tym odcinku grzbietu Karpat. W najbliższym sąsiedztwie masywu Pikuja zbudowane zostały dwie "turbazy". Jedna znajduje się w Zdeniowie, druga w Bilaszowicy. Góra odwiedzana jest tylko przez zorganizowane grupy wyruszające z powyższych "turbaz". Nie spotyka się turystów chodzących po połoninach z plecakami. Ze Zdeniowa na Pikuj prowadzi szlak żółty przez Serbowiec, wioskę położona tuż u podnóża Pikuja.

Naszą dwuosobową wycieczkę w ten rejon Karpat rozpoczynamy z Rzeszowa, gdzie po ośmiogodzinnej jeździe z Gdańska przesiadamy się na liniowy autobus relacji Rzeszow - Mukaczewo. Cena 180 tys. zł za kurs. Po przyjeździe do Mukaczewa (trasa nasza prowadziła tranzytem przez Słowację), wymianie pieniędzy, odczekaniu kilku godzin na dworcu autobusowym, wsiadamy do autobusu i jedziemy przez Swalawe do Abranki (na skrzyżowanie drogi odchodzącej do Podpolovaca). Następnie udajemy się do Zdeniowa, skąd zaczyna się etap górski naszego wyjazdu.

Przed wyjazdem w góry zaopatrzyliśmy się w odpowiednie mapy Bieszczadów Wschodnich:

  1. mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, Warszawa 1937, arkusz Pikuj, 1:100 000,
  2. mapa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Warszawa 1992, arkusz Cisna, 1:200 000,
  3. mapa Zakarpacka Oblast, 1:200 000,
  4. atlas Ukrainskije Karpaty, Moskwa 1987



Dzień pierwszy: Zdeniowa - biwak pod Pikujem. 7.09.1994 r.

W góry wyruszamy około godziny 13:00, aby po czterech godzinach zdobywania wysokości "założyć" obóz w okolicach Holovacy'ego Lasu, tuż pod grzbietem łączącym Pikuja z Wysokim Munczelem (1261). Z miejsca obozowiska rozciąga się wspaniały widok na niedaleki już wierzchołek Pikuja. Ostra Hora i Połonina Równa zakryte są mgłą.

Widok na Pikuj z naszego biwaku.
Widok na Pikuj z naszego biwaku.


Dzień drugi: Pikuj - główny grzbiet Karpat - Rozsypaniec. 8.09.1994 r.

Następnego dnia po dwóch godzinach osiągamy wierzchołek Pikuja. Od strony południowo-zachodniej Pikuj jest bardzo skalisty i stromy. Idąc grzbietem prowadzącym z Wysokiego Munczela na sam wierzchołek napotkać można nawet dość eksponowane (jak na warunki bieszczadzkie) formacje skalne. Na samym wierzchołku, jak już wspominałem wcześniej, znajduje się wysoki betonowy słup i mniejszy słupek ceglany. Niema śladów po słupku granicznym. Przed wojna Pikuj był szczytem, na którym granica państwowa (tak jak i grzbiet Karpat) pod kątem prostym skręcała na północny-wschod. Widoczność tego dnia umożliwia prześledzić nasz dzisiejszy planowany etap górski, jak również to, co "zrobiliśmy" wczoraj. Wierzchołki Ostrej Hory na zachodzie, wraz z Połonina Równa w oddali, zakryte są niestety chmurami.

Trasa nasza prowadzi dalej przez Połoninę Szerdowską, Zelemeny, Hondag, Ostry Wierch, Wielki Wierch, Ruski Put, Listkowanie, Behar, Żurowkę i Rozsypaniec. Trasa typowo połoninna, przypomina przejście połonin czarnohorskich (oczywiście nie występowały tak duże wysokości względne). Po drodze nie spotykamy nigdzie znaków (słupków granicznych tak jak np. w Czarnohorze czy Gorganach) świadczących o tym, ze wiodła kiedyś tędy granica państwowa Podczas wędrówki robimy sobie posiłek obok ruin przedwojennego schroniska pod Ostrym Wierchem.

Połonina wschodnio-bieszczadzka. Na ostatnim planie Pikuj.
Połonina wschodnio-bieszczadzka. Na ostatnim planie Pikuj.

Połoniny koszone są przez mieszkańców okolicznych wiosek położonych po obydwu stronach grzbietu. Prowadzona jest na nich także gospodarka pasterska (wypas krów, rzadziej owiec). Pod Żurowką znajdujemy dogodne miejsce biwakowe - dość wysoko dochodzi woda. My zaś "rozbijamy się" za Rozsypańcem. Miejsce ładne, z cudownym widokiem na pobliska Starostynę (1226 m.n.p.m.), jednakże bez wody, po którą trzeba dość nisko zejść, ponieważ pod wpływem upalnego tegorocznego lata okoliczne, wyżej położone ujęcia wody powysychały.



Dzień trzeci: Starostyna - Kińczyk Hnylski - Użok - przełęcz Użocka - Jaworow. 9.09.1994 r.

Rano po półgodzinnym marszu wchodzimy na Starostynę i ... dech nam zapiera! Co za widok!!! Panorama (w kierunku północnym) od Rawek po Piniaszkowy. Tarnica, w głębi Połonina Caryńska, Halicz, Obnoga, Kińczyk Bukowski ze wcześniejszą Połonina Bukowiską, Rozsypaniec i Opołonek.

Widok ze Starostyny na nasze Bieszczady.
Widok ze Starostyny na nasze Bieszczady.

Idąc dalej grzbietem osiągamy wkrótce Kińczyk Hnylski, z którego jeszcze wyraziściej można zobaczyć polskie Bieszczady od południowej strony. Widoczna jest również linia kolejowa, pojawiająca się tuż pod Opołonkiem. Z Kińczyka Hnylskiego schodzimy na przełęcz Hnylska, skąd prosto na dół do wsi Użok. Przed I Wojną Światową w górnej części wsi znajdowały się budynki sanatoryjne, park zdrojowy i kilka źródeł wody mineralnej. Do dzisiaj zachowało się ujęcie wody mineralnej (żelazistej - nam bardzo smakuje), popularne wśród mieszkańców wsi. Obok postawiono altankę, w której można wypocząć i skryć się przed skwarem słonecznym. Nieopodal ujęcia prowadzi ścieżka będąca skrótem na przełęcz Użocka (859). Przecina się ona kilkakrotnie z drogę, która wije się licznymi serpentynami ze wsi Użok. Widać tez z bliska linię kolejową, śmiało poprowadzoną z przełęczy Użockiej. Na przełęczy znajduje się cmentarz z I Wojny Światowej, na którym spoczywa 12 oficerów (6 rosyjskich i 6 austro-węgierskich) i 351 żołnierzy obydwu armii w 49 grobach pojedynczych i 5 zbiorowych. Z okazji 20 rocznicy pierwszych walk o przełęcz Użocka wzniesiono na tutejszym cmentarzu pomnik w formie iglicy z krzyżem na szczycie, który stoi do dzisiaj. Nie ma na nim jednej z trzech tablic granitowych. Pozostały w języku węgierskim i rosyjskim, brak natomiast w języku czeskim.

Cmentarzem opiekują się mieszkańcy zabudowań położonych na przełęczy. Obok cmentarza znajduje się obelisk poświęcony zdobyciu przełęczy przez Armię Czerwoną w 1944 roku.

Stacja Użok na przełęczy Użockiej istnieje wraz z budynkami stacyjnymi, ale nie zatrzymują się na niej pociągi. Trasa nasza prowadzi dalej w kierunku Jaworowa. Po drodze zostawiamy za sobą przełęcz, po lewej stronie odsłania się nam Kińczyk Bukowski, dolina Sanu, a na dole, w oddali, dworzec kolejowy i zabudowania Sianek. Namiot rozbijamy nad Jaworowem.



Dzień czwarty: Sianki - przejazd koleją - Wołosianka Zakarpacka - Tichy. 10.09.1994 r.

Rankiem schodzimy do Sianek. Oczekiwanie na pociąg na Zakarpacie urozmaicamy sobie przechadzką po Siankach. Z dawnej zaludnionej wsi zostało kilkadziesiąt zabudowań po prawej (orograficznie) stronie Sanu. We wsi znajdują się dwie cerkwie (jedna niedawno postawiona), cmentarz i posterunek ukraińskiej straży granicznej. W Siankach można spotkać domy, w których weranda zajmuje czasami do 25% powierzchni całego pomieszczenia mieszkalnego. Budynek dworca pamięta jeszcze czasy przedwojenne, gdy pełnił role przystanku tranzytowego dla tych, którzy chcieli udać się do Czechosłowacji (i na Węgry). Przed wojną w Siankach istniały trzy schroniska, w tym schronisko Przemyskiego Towarzystwa Narciarzy oraz posterunek Korpusu Ochrony Pogranicza i punkt celny.

Do dnia dzisiejszego Sianki są stacja przesiadkową dla ludzi jadących na Zakarpacie z Lwowskiej Oblasti. Idąc na dworzec mijamy "świński rynek", który odbywa się najprawdopodobniej co sobotę. Z Sianek rozpościera się piękny widok na dolinę Sanu, oszpecony rozciągającą się wzdłuż granicy "sistiemą", na Piniaszkowy, Kińczyk Bukowski i Halicz z Rozsypańcem. Naszymi osobami na dworcu interesuje się lokalny milicjant, który sprowadza żołnierza straży granicznej w celu sprawdzenia naszych dokumentów. Dostajemy "propozycję" jak najszybszego opuszczenia strefy nadgranicznej i nieporuszenia się po wsi. O tym informują odpowiednie tablice na peronie, dopiero teraz przez nas dostrzeżone.

Pociąg relacji Sianki - Użgorod początkowo wspina się na przełęcz Użocka, by następnie 18 kilometrową trasą przez 6 tuneli i 27 wiaduktów, wielkimi zakolami opuścić się w dolinę Użu do Wołosianki. Na tym odcinku linia kolejowa pokonuje różnicę poziomów wynoszącą 370 m. Podroż tym odcinkiem traktu kolejowego daje pasażerom nieopisane przeżycia i budzi podziw nad śmiałością projektu położenia górskiej linii kolejowej na tym odcinku Karpat. Nie bez powodu Mieczysław Orłowicz nazywa ta partie linii kolejowej "najpiękniejszą linia kolejowa północnych Karpat". Teren, przez który przebiega kolej jest patrolowany przez wojsko, z racji bliskości granicy państwowej i strategicznego położenia linii kolejowej. Jadąc pociągiem widać poszczególne odcinki pokonywanej wcześniej już trasy, wloty i wyloty z tuneli, wiadukty. Tuż nad Wołosianką pociąg przekracza dolinę Użu i wjeżdżając w ostatni tunel podąża do Wołosianki Zakarpackiej. Pod wiaduktem nad rzeka ustawiony jest szlaban na drodze prowadzącej na przełęcz, na którym kontrolowane są pojazdy wjeżdżające i zjeżdżające z niej.

Analizując ten stan rzeczy można dojść do wniosku, ze dojście "na piechotę" na przełęcz Użocka z Wołosianki okazałoby się niemożliwe, a nasze wejście na przełęcz zawdzięczamy tylko temu, ze z przełęczy Hnylskiej zeszliśmy do Użoka.

Z Wołosianki udaliśmy się w dalsza drogę w kierunku zabudowań wsi Tichy, za która zanocowaliśmy



Dzień piąty: Ostra Hora (1407 m.n.p.m.) - Zdeniowa. 11.09.1994 r.

Ostra Hora zaliczana jest do Beskidów Połoninnych i leży na Zakarpaciu. Jest oddzielona głębokimi dolinami od Połoniny Równej i Pikuja. Ma wierzchołek (a nawet dwa) skalisty i stożkowaty

Z Tichego udajemy się na najbliższą przełęcz, z której roztacza się widok na wybitną kulminację Ostrej Hory. Nasza trasa prowadzi dalej odkrytym grzbietem przez Lysyne. Z tego miejsca rozciągają się piękne widoki na północ Wyraźnie widoczna jest Tarnica, Halicz, Kińczyk Bukowski. Przed kulminacją spotykamy "koszarę" pasterska, a dalej, za Lysyna, miejsce ze zródełkiem służącym przede wszystkim pasącym się w okolicy owcom.

Pikuj widziany z podejścia na Ostra Horę.
Pikuj widziany z podejścia na Ostra Horę.

Droga nagle nam zanika i zmuszeni jesteśmy trawersować wierzchołek Nad Munczelem. Na przełączce pod kulminacja widać już z bliska cel dzisiejszego dnia - stożkowatą Ostra Horę. Jeszcze tylko 150 metrów podejścia i już jesteśmy na szczycie. Na przełęczy miedzy Nad Munczelem a Ostrą Horą zauważamy dogodne miejsce biwakowe z ujęciem wody.

Ostra Hora jest jedną z najbardziej widokowych gór na tym terenie. Zachwyca nas widok połonin na płaskim wierzchołku Połoniny Równej (1482 ) i Ljutanskiej Holicy (1376), szczyty dalekiej Wielkiej Rawki, Tarnicy, Halicza, Kińczyka Bukowskiego, całej połoniny od Starostyny po Pikuj oraz dalekiej Borżawy (z kulminacjami Wielkiego Wierchu i Stoha) i jeszcze odleglejszych Gorganów. Sam szczyt nie jest popularny wśród ukraińskich turystów i nie są wytyczane na niego żadne "marszruty". Kiedyś na szczycie stal najprawdopodobniej triangul. Obecnie zostało po nim tylko puste miejsce.

Widok z Ostrej Hory na północ.
Widok z Ostrej Hory na północ.

Z Ostrej Hory schodzimy na mała przełączkę (w dole dogodne miejsce biwakowe z woda), dalej wchodzimy na drugi wierzchołek o porównywalnej wysokości z Ostrą Horą. Następnie przez Polanestą obniżamy się do Paszkowic. Dalej droga wiedzie nas asfaltem w kierunku Zdeniowej. W czasie marszu zwracamy uwagę na dawny nasyp kolejki leśnej, która przed laty kursowała dolina Zdeniowki.

Tak się kończy nasza krótka przygoda z Bieszczadami Wschodnimi. Następnego dnia "spacer" z powrotem do miejsca startu - Abranki, dalej płatnym "stopem" - taksówką do Mukaczewa, autobusem do Użgorodu i do Polski.

"turbaza" - schronisko turystyczne, niekoniecznie w polskim tego słowa znaczeniu.

Literatura źródłowa:

  1. Mieczysław Orłowicz "Ilustrowany przewodnik po Wschodnich Karpatach", Lwów 1914 (reprint, Warszawa 1990)
  2. Ivan Honl "Przełęcz Użocka", Połoniny '92, Warszawa 1993
  3. Bieszczady. Przewodnik, Oficyna Wydawnicza "Rewasz", Pruszków - Olszanica 1992
  4. "Ukrainskije Karpaty", atlas turystyczny, Moskwa 1987
  5. Mapy Wojskowego Instytutu Geograficznego, arkusz PIKUJ 1:100 000, Warszawa 1937 (wysokości szczytów).

    Zdjęcia ze zbiorów autora.

    Marcin Mierzejewski

Data ostatniej modyfikacji: 2007-03-01
horyzont Studenckie Koło Przewodników Turystycznych w Gdańsku
Bratniak PG, ul. Siedlicka 4 p.305
Gdańsk-Wrzeszcz
e-mail:
http://www.skpt.pg.gda.pl

...::: Studenckie Koło Przewodników Turystycznych w Gdańsku :::...

© by SKPT Gdańsk 1999-2006